Jak lęki mogą wpływać na Twoje życie – moja droga do wolności od wewnętrznego chaosu

Życie w cieniu lęku: dzieciństwo pełne napięcia i ograniczających przekonań

Od najmłodszych lat czułam, że coś mnie przytłacza. Niby wszystko było „w porządku”, ale w moim wnętrzu nieustannie towarzyszył mi lęk. Bałam się dosłownie wszystkiego. Byłam dzieckiem, które żyło bardziej w napięciu niż w dziecięcej radości. Z czasem zdałam sobie sprawę, że moja podświadomość była zaprogramowana na wzorce pełne strachu, niepewności i przekonań, które mnie nie wspierały.

„Po śmiechu zawsze przychodzi płacz”, „Nie ciesz się na zapas, bo wtedy rozczarowanie większe”, „Marzenia to bzdura” – to tylko kilka z przekazów, które przez lata zakodowały się głęboko we mnie. I choć wydają się „niewinne”, miały ogromny wpływ na moje dorosłe życie.

terapia kryzys załamanie

Lęk przed odrzuceniem – źródło wewnętrznego chaosu

Zanim rozpoczęłam świadomą pracę nad sobą, często mówiłam o sobie, że jestem „jednym wielkim chodzącym lękiem”. I nie przesadzałam. Każda decyzja, każda sytuacja społeczna, każda relacja była polem bitwy między tym, czego pragnęłam, a tym, czego się bałam.Najgłębszy z lęków, który we mnie dominował, to lęk przed odrzuceniem. To właśnie on zapoczątkował całą sieć powiązanych, mniejszych obaw – lęk przed oceną, przed wypowiadaniem się w grupie, przed byciem „zbyt dobrą” lub „niewystarczającą”.

Paradoksalnie – zarówno pozytywna, jak i negatywna opinia na mój temat wywoływały we mnie ten sam mechanizm: wycofanie, chęć ucieczki, strach przed byciem niezrozumianą lub ocenioną. Gdy ktoś mnie chwalił, uruchamiał się we mnie lęk: „Co jeśli uznają, że się wywyższam i przestaną mnie lubić?”. Z kolei negatywna uwaga uruchamiała przekonanie: „Wiedziałam, że nie jestem wystarczająca”.

Bałam się nawet marzyć. Bo skoro marzenia dotyczą mnie, a ja czuję, że nie mam prawa być ważna, to może lepiej ich nie mieć? By nie ryzykować kolejnego zranienia?

Punkt zwrotny: spotkanie z numeroterapią i początki transformacji

Długo szukałam drogi wyjścia. I wtedy na mojej ścieżce pojawiła się Olga – cudowna dusza, której praca z numeroterapią zmieniła moje życie. Dzięki niej poznałam narzędzia, które pozwoliły mi zacząć prawdziwą, głęboką transformację.

Zaczęłam pracę z arkuszami, z afirmacjami, z medytacjami. Krok po kroku – warstwa po warstwie – odsłaniałam kolejne lęki. Aż w końcu dotarłam do korzenia, do głównego wzorca, który trzymał całą tę sieć w miejscu.

Jak pięknie mówi Olga – uzdrawianie podświadomości przypomina pracę z drzewem. Najpierw odrywamy listki (czyli objawy, mniejsze lęki), potem docieramy do gałęzi (głębsze przekonania), a na końcu – do pnia i korzenia, gdzie znajduje się wzorzec główny. I właśnie tam zachodzi największa przemiana.

Warto widzieć pozytywy w życiu

Nowa ja: lekkość, zaufanie i miłość do siebie

Dziś, patrząc na swoją przeszłość, czuję ogromną wdzięczność. Nie tylko za to, że przeszłam tę drogę, ale przede wszystkim za to, że już się jej nie boję. Wiem, że moja podróż się nie kończy – ona dopiero się zaczyna. Ale dziś idę nią z inną energią – z lekkością, zaufaniem, poczuciem połączenia ze sobą i przestrzenią, która mnie wspiera.

Numeroterapia pomogła mi zrozumieć siebie, przekodować podświadomość na wspierające przekonania i – co najważniejsze – wrócić do miłości do siebie.Bo lęki zabierają nam życie, odcinają nas od marzeń, relacji, bliskości i własnej mocy. Ale nie są nami – są tylko zapisanymi kodami, które można uzdrowić.

Przesłanie: każdy może uzdrowić swoje lęki i odzyskać życie w zgodzie ze sobą

Moje przesłanie

Jeśli czujesz, że lęki rządzą Twoim życiem – pamiętaj, że można to zmienić. Nie wszystko od razu, nie na raz. Ale małymi krokami można zdjąć z siebie ten ciężki plecak i poczuć, jak to jest żyć naprawdę – bez ciągłego napięcia, w zgodzie ze sobą.

Dziękuję Oldze z całego serca za to, że pojawiła się na mojej drodze. I dziękuję sobie – za to, że miałam odwagę stanąć do tej wewnętrznej pracy.W energii bezwarunkowej miłości i wdzięczności,
Izabela N. Rychcik, Numeroterapeutka