Wstyd – jak to jest kiedy go czułam?

Pierwsze spotkanie ze wstydem – emocja, która paraliżuje i boli fizycznie

Gdy wpadł mi do głowy pomysł aby opisać WSTYD, pomyślałam zapytam AI czym jest wstyd. Mym
oczom ukazała się regułka „wstyd to trudne uczucie związane z odczuciem nieadekwatności,
nieodpowiedniego zachowania w społecznych sytuacjach lub niespełnienia oczekiwań własnych lub
społecznych. Może też wynikać z przekonania o własnych wadach… wstyd prowadzi do obawy przed
oceną innych i lęku przed odrzuceniem.”


Taki eksperyment z AI i co i czuję wstyd, że on ogarnia regułkę a ja nie. Czy to jest racjonalne?
Oczywiście, że nie. Czy to się dzieje we mnie, czy ja to czuję: tak, tak, tak.
O wstydzie czyli o emocji, uczuciu, zjawisku, stanie powstało wiele publikacji i historii. Częstym
motywem do działania np. w trakcie popełniania zbrodni jest wstyd. Bohater chce coś ukryć przed
światem. Czyli się wstydzi i ciach… mamy trupa w szafie.

Dziś „gryzę” wstyd z mojej perspektywy. Ze względu na mój ukochany obszar w jakim się będę
poruszać czyli w ramach numerologii i numeroterapii, które są wspaniałymi narzędziami do pracy ze
wstydem. W numerologii widzimy źródła wstydu a w numeroterapii skutecznie możemy je
przepracować. Użyję zatem numeroprzykładów. Czyli pokażę Tobie jak uczucie wstydu ma różne
oblicze w zależności jaką wibracją główną jesteś.

Wstyd w świetle numerologii – jak każda wibracja odczuwa go inaczej

Zatem zacznę o d WG 1 1, bo dla 1dynki wstydem będzie stan gdy wywołana do tablicy nie podrzuci
żadnego pomysłu. WG2, która dzielnie pracuje z tzw. zaplecza napełni się wstydem kiedy, zostanie
wyciągnięta do odpowiedzi na siłę, na forum. Za to WG3 zawstydzi się kiedy na spektakl w którym gra
główna rolę nie przyjdzie żaden widz, lub też przyjdą ale braw nie będzie. Energia WG4 to m.in.
solidność. I 4ka wstydzi się mocno za coś co jest w jej opinii nierzetelne i niesolidne a jednak zostanie
podane dalej. Czy WG5 się wstydzi… w tej wibracji może być mało wstydu bo 5 lubi działać i żeby się
działo dużo i szybko. Wstyd odczuje gdy musi dostosować się do monotonnych zadań. Natomiast
WG6 odczuje głęboki wstyd gdy w rodzinie zostanie pominięta lub oskarżona, że nie jest
dobra/dobrym rodzicem bo sytuacja wymyka się spod jej opieki. I jeszcze WG7 poczuje wstyd w
momencie gdy teza, którą postawiła i udowodniła w wielomiesięcznych badaniach okazała się np.
półprawdą. Przy WG8 czyli mądrej energii dyrektora wstyd okryje ją swoją mocą w momencie gdy
emocje wezmą górę nad racjonalnym logicznym postępowanie. I przy ostatniej wibracji WG9, w
przebłysku kiedy 9tka „nie może uratować całego świata” mocno wybija wstyd.

Kiedy wstyd staje się nauczycielem, a nie wrogiem

Wszyscy nosimy tę emocję, tylko każdy inaczej się z nią obchodzi. Wstyd nosimy, dźwigamy,
ignorujemy i taplamy się w nim.


Jak ja go czuję? Mnie wstyd boli fizycznie. Sytuacje przynoszące dla mnie poczucie wstydu wibrują w
moich komórkach i bolą. On okrywa moją głowę niewidzialnym ale dla mnie bardzo fizycznym
ołowiem i paraliżuje. Bywa, że kładł mnie do łóżka na kilka dni.


I teraz mamy zwrot akcji bo kiedy przyszła do mnie ta emocja wraz z innymi kolegami m.in. poczucie
winy, gniew itp. Zaczęłam pytać siebie, Boga, Wszechświat i specjalistów. Szukać przyczyn. Gdzie jest
źródło, gdzie jest źródło? To nie może być koniec… Jak długo mam to jeszcze nieść? Dlaczego boli mnie ciało? W momencie, kiedy byłam na dnie mej rozpaczy w którą systematycznie krok po kroku
schodziłam. Wstyd i inni jego emocjonalni koledzy podali mi rękę. Zmusili mnie wręcz do zadania
pytania „skąd się biorą te emocje” i co ode mnie chcą. Wstyd mnie pchał do realizacji planu mojej
duszy. Absurd? A no niekoniecznie bo gdybym tego nie przeżyła tak głęboko to dziś nie pisałabym do
Ciebie tymi słowami „hej mam na imię Monika i JESTEM”.


Odwrócę teraz rolę wstydu, bo tak to jest trudne uczucie ale jest moim nauczycielem i pokazał mi:
Jak wyjść z czarnej dziury=swojej głowy. Tak wyciągnął mnie z dna bo tak bardzo mnie bolał i skakał
po mnie, że zaczęłam szukać odpowiedzi i rozwiązań. Co zrobić, żeby nie bolało. Umocnił mnie w
relacjach z bliskimi bo zaczęłam o nim mówić. Opowiadać czego się wstydzę i jak bardzo jest to dla
mnie trudne. A moja rodzina i znajomi tak pięknie zareagowali i mi pomogli. Zrobili za mnie i dla mnie
to co wywoływało u mnie wstyd. Zatem wstyd mnie wyzwolił a w zasadzie jak już się tak długo
kolegowaliśmy i ja go w końcu nazwałam to on poczuł się wolny i odszedł na bezpieczną dla mnie
odległość a ja poczułam ulgę, ogromną ulgę jakby ze mnie zdjęto tysiące kilogramów.

Moja droga przez ciszę, Ho’oponopono i ustawienia hellingerowskie

Może zapytasz czy emocja ta wraca? Czy to już happy and jak w bajce. Wstyd wraca ale już inaczej się
komunikujemy. Dlatego to szczęśliwe ale nie zakończenie bo to proces. A w procesie najciekawsza
jest droga i realizacja a nie finał. Jak przychodzi to pytam siebie „co mi to robi, po co przyszedł, gdzie
go czuje”. Czyli co moja dusza zaplanowała co jeszcze mam do przepracowania. I jeszcze pytam siebie
kto tu trzyma ster tej przygody zwanej życiem: ja wielowymiarowa istota czy wstyd? I zaczynam mój
taniec od nowa. Bo przecież w tańcu jak w życiu chcemy tańczyć i czuć a nie żeby taniec się skończył,
muzyka ucichła i koniec.


Jeśli jeszcze jesteś tu ze mną to może też tak masz, że „nie masz autorytetów”. No właśnie bo ja nie
mam. Kiedyś z tego powodu czułam wstyd a dziś uważam to za dar. Oczywiście miałam inspirację od
różnych osób lub instytucji ale słowo autorytet … no nikt taki się nie trafił więc szukałam i
próbowałam różnych metod pracy ze wstydem. Poznałam praktyków, nauczycieli i ludzi w procesach.
Jestem numerologiczną 4ka i czuję opór kiedy ktoś próbuje mnie zmusić i dlatego Tobie opowiadam o
mojej drodze z nadzieją, że stanie się inspiracją abyś sięgną/sięgnęła po swoje narzędzia.

Depresja – zatrzymanie, które stało się początkiem uzdrowienia

A zatem był czas kiedy alkohol miał mi pomóc. Ale wiesz jak jest alko puszcza wstyd wraca. Lub też
cały czas byłam na imprezie albo w akcji w pracy obojętnie byle nie być samej ze sobą. Hałas, ludzie
zero czasu po pracy tylko po to żeby nie czuć m.in. wstydu. Ohhh koleżanki myślałam, że jak im
opowiem i z nimi to omówię to się przestanę wstydzić tego, że partner mnie okłamuje, a pracy
jestem pomijana i że jestem mało kompetentna i innych takich wstydliwych historii. A wstyd jak był
tak był, zmęczył mnie aż do tego stopnia, że zawyłam o pomoc i pojawili się ludzie, sytuacje i metody.
Pierwsza bardzo ciekawa i teraz sobie myślę, że odważna metoda to była cisza. Tylko ja i on. Ja
trzeźwa on silny. Trzymaliśmy się za gardła w mocnym klinczu bycia sam na sam. Potem
Ho’oponopono wypowiadane godzinami aż zrobiłam przestrzeń. Puszczałam, puszczałam na
spacerach w lesie, w trakcie biegania i tuż przed snem. Śpiewałam i słuchałam. Łzy się lały a ja z każdą
łzą byłam lżejsza. Uwalniającym przeżyciem były ustawienia hellingerowskie 3 bo pokazały mi, że to nie jest walka z wiatrakami w pojedynkę. Jak ważne jest wsparcie grupy i praca z rodem. W moim
przypadku procesy uwalniania wstydu były na tyle głębokie, że pojawiła się choroba. Depresja boli,
piecze, gniecie spowalnia, zamraża i zabiera światło ale DAJE CZAS. Daje czas na BYCIE. Zwykłe po
prostu bycie. Zatem mój kolega wstyd i wszyscy jego pomocnicy zaprosili do mojego życia depresję a
wraz z nią specjaliści psycholog i psychiatra i leki. Leki miały swój udział. Pomogły mi bo zapewniły
dystans uczyłam się, że wstyd to emocja a ja to ja. Przez kilka miesięcy była między nami medyczna
bariera, która pozwoliła nam się odseparować na tyle, że mogłam z dystansem spojrzeć na emocje. I
jak się już tak zdynsowaliśmy na odległość ramienia przyszło kolejne otwarcie. Ależ to była dla mnie
eureka czyli Olga na YTubie i medytacje i Kroniki Akaszy. Dzięki Szkole Numerologii by Olga N.
Stępińska szłam. Ja po prostu szłam dalej w poszukiwaniu siebie. Zobaczyłam Olgę na YT i sobie
pomyślałam „mój człowiek”. Czasem tak mam i tak mówię, kiedy czuję, że ta osoba mi pasuje na tym
etapie mojego życia i tak było. Olga nauczyła mnie na kursie jak otwierać i czytać Kroniki (tzn. ona
tam a ja w strachu we własnym pokoju po drugiej stronie komputera) a jednak patrzyłam słuchałam,
medytowałam i zrobiłam to. Zaczęłam też mówić na forum i przestałam czuć wstyd w trakcie
mówienia. Mijał czas a wstyd pukał do mojego ciała jak otwierałam drzwi i pracowaliśmy. Czasem
bezsilna czasem z nadzieją ale jednak działałam. Decyzją o ukończeniu Szkoły Numerologii by Olga N.
Stępińska zrobiłam krok milowy bo nauka była wyzwalająca. Dowiedziałam się o przyczynach wstydu
i innych emocji. Nauczyłam się jak wibrują poszczególne liczby i jak je interpretować jak się nimi
wspierać.

Zrozumieć, przepracować, wyzwolić – numeroterapia jako klucz do przemiany

Jestem pewna, że ktoś już Tobie kiedyś powiedział, że spróbował i to zmieniło jego życie. No dobra
może myślisz ale oklepane. No cóż optymistycznie muszę i chcę to przekazać, tak „to zmieniło moje
życie”. Numerologia, Olga i cały zespół, dziewczyny na kursie czyli moje bratnie dusze to mnie
otworzyło. Byli „moimi kluczami” i światłem wskazującym drogę. Skąd to wiem bo doświadczyłam
zmiany. W moim domu w pracy i otoczeniu. Krótko tylko co się stało: ja jestem spokojniejsza, moje
córka żyje i ma się świetnie, i partner nooo w końcu mam towarzysza życia do rozmowy, podróży
intymnych i światowych a także czasem do kłótni. To wszystko stało się gdy zostawiłam świat i
zajęłam się sobą.


Nie wahałam się idąc tym tropem wskoczyłam na drugi etap czyli Numeroterapię w Szkole
Numerologii by Olga N.Stępińska. Tam rozłożyłam mój wstyd na czynniki pierwsze. Olga nie brała
jeńców. Słuchała i pytała, pytała i pytała. Aż ukazała się przyczyna. Cudowne, mistyczne dla mnie
procesy uzdrawiania. Wzięłam odpowiedzialność za siebie i wstyd pod pachę. Numerologia i
Numeroterapia stały się dla mnie dla mnie pomocne do tego stopnia, że poczułam że m.in. dzięki tym
metodom to ja będę „kluczem” dla innych.

Może też tak masz? Może coś innego chce ci on powiedzieć. Nie lękaj się spojrzeć mu w oczy. Poproś
o pomoc. Nie jesteś w tym sama/sam. To zapewne jest początek wspaniałej przygody w drodze do
siebie. Jestem o tym przekonana.


Z wdzięcznością dla Olgi N. Stępińkiej, Olga jesteś moim „złotym kluczem przemiany” i
pozdrowieniami dla całego zespołu

Monika Raurowicz, Numeroterapeutka