Empatia bez granic – jak prawie zatraciłam siebie, pomagając wszystkim poza sobą

Jeśli ktoś zapyta jak to się stało to historia jest bardzo długa i sięga wczesnego
dzieciństwa. Dzisiaj opowiem jak to się stało, że nareszcie się zorientowałam o pozycji
jaką przyjęłam wobec siebie i ‘bliskich’ mi osób. Nie będę tu analizować
poszczególnych sytuacji ani ich oceniać, ale chce przedstawić mechanizm działania,
jego przyczyny i skutków wysokiej empatii, braku zasad, niskiego poczucia własnej,
braku szacunku i godności, brak znajomości własnych wartości.
Tak, mogę przyznać, że popełniłam wszelkie możliwe wykroczenia względem siebie.
Użyłam wszelkich możliwych sposobów odlecieć na inna, nie swoja planetę.

Korzenie empatii – dzieciństwo w cieniu ratowniczki

Wychowywana przez numerologiczną 6, tzw. Ratowniczkę, współczującą wszystkim
dookoła w przymusie i obowiązku pomocy innym kosztem siebie tak dorastałam i
wypychałam powoli swoje potrzeby i pragnienia umniejszając i odbierając. Wzrastając
w duchu pomocy a innym porzuciłam siebie tłumiłam swoje potrzeby i marzenia. I tak
biegłam za innymi goniona chęcią niesienia pomocy innym, zmuszana i zarządzana
przez własna matkę. Było normą; zawsze pomocna, bezproblemowa, uczynna, chętna,
dostępna wysłuchać poradzić, pożyczyć siebie, swój czas, pieniądze, bez oczekiwania
na zwrot energii. I tworzyłam farsę latami, nie mając odwagi się przeciwstawić
dorosłym, zatarło się to co moje, zrezygnowałam z własnego życia i marzeń o byciu
artystą, nie umiałam się upomnieć o swoje ani postawić na swoim. Sprawiało mi
trudność odmawianie, słowo asertywność było mi całkowicie obce. Patrzyłam na
siebie oczami innych i poprzez pryzmat ich wartości, ich potrzeb i zachować, ogólno
przyjętych zasad i reguł społecznych. Żadne z nich nie było moje. Jako dziecko czułam
się wyobcowana, porzucona i zrezygnowana. By przetrwać (teraz to wiem) przejęłam
wartości innych i wtopiłam się bezkrytycznie w zdegenerowany świat i wizje innych, że
wyblakły moje pragnienia, marzenia i cele. Tak było prościej, bez walki oddalam to co
było mi dane, jedyne i prawdziwie mi drogie. Tak siebie zatraciłam z lęku przed
odrzuceniem czy wyśmianiem prześlizgałam się i upychałam po kątach w domu, w
relacjach, na etatach. Stałam się niewidzialna, nijaka, dopasowana do każdych
warunków.

płacz rozpacz załamanie depresja

Moment załamania i przebudzenia świadomości

Doszło do tego, że się wypaliłam, bo nikt i nic z tych rzeczy mnie nie
ładowało, nie karmiło, nie motywowało, nie cieszyło, straciłam chęć życia, w 2024 roku
doszło do złamania mojej osobowości i załamania nerwowego. Zostałam z tym sama.
Nikt z rodziny i bliskich nie odpowiadał na moje wolanie i prośby o wsparcie.
Przełom nastąpił, kiedy uświadomiłam sobie, dlaczego się rozpadłam i rozproszyłam
swoje zasoby i energię. Dawałam chętnie i serdecznie zbierając cudze stany
emocjonalne, rozkminiając nie swoje problemy, byłam jednym wielkim zbiornikiem, na
śmieci który wydawał się nie mieć dna i końca. Wiele lat by opłacić rachunki
wykonywałam prace poniżej jakichkolwiek ambicji i możliwości, tkwiłam w relacji, która
nigdy mnie nie wspierała. Sięgnęłam poziomu 20% energii życiowej i 3% siły sprawczej,
mimo to inni nadal przychodzili do mnie o pomoc a ja nie potrafiąc odmawiać tej
pomocy udzielałam. Dostrzegłam, że moja empatia wobec innych wyskoczyła poza
ramy skali i osiągnęła poziom ekstremalnej naiwności. Ujrzałam całkowity brak granic,
ponieważ kołki graniczne zostały całkowicie rozjechane, których nikt teraz nawet nie
omijał. Nasilenie stanów depresji nasiliło samotność i stany lękowe. Wtedy tez
wszyscy nagle zniknęli, rodzina i znajomi pochłonięci swoimi sprawami pojawiali się
tylko i dzwonili we własnych potrzebach. Po roku osamotnienia nie byłam w stanie
stanąć na własne nogi, emocje dobiły moje poczucie i tak już niskiej wartości, nie
mogłam się ruszyć fizycznie. Ciało opanowała niemoc, bezruch i zastój. Wtedy
zaczęłam stawiać sobie pytania. Odpowiedzi spływały bardzo szybko. To emocje
zablokowane w ciele, wszystkie niespełnione potrzeby, plany marzenia, brak granic,
brak poczuciu własnej wartości, braku planu na życie doprowadziły mnie do kąta, z
którego nie było nijak widać możliwości nadziei ani światełka w tunelu. Przełom
świadomości nastąpił w momencie prowadzenia praktyk z numeroterapii, gdzie po
uprzednio otrzymanych wskazówkach jak postępować z klientami, jak wyznaczać
granice, ustalać cele, zdrowe zasady zaczęłam w tym wszystkim dostrzegać i doceniać
siebie. W uszach dźwięczały mi słowa Olgi aby szanować siebie, swój czas i nie dawać
się wykorzystywać innym. Uświadomiłam sobie swoje prawa do stanowienia i
decydowania o sobie.

przyszłość w dobrych kolorach, zmiany na lepsze

Nowy system wartości – z miłością do siebie i zdrowymi granicami

Zaczęłam medytować i prosić o moich opiekunów o wsparcie. Wewnętrzny głos
podyktował mi słowa, które mnie poniosły w tym trudnym momencie; Mądrość, Prawda
i Godność. Wpajałam je sobie, czytając ich znaczenie wiele razy. Były to słowa mocy,
słowa nowe i trzeźwiące mnie z letargu, w którym trwałam.
Teraz poczułam, że już nie musze i nie chce więcej dawać za darmo, naddawać czy
siebie rozdawać. Ten etap jest już zakończony.


Zaczęłam afirmować, medytować i skłaniać się do siebie i centrum swojej wewnętrznej
mocy, pamiętając o swoich wartościach, marzeniach, potrzebach. Postanowiłam
działać i ustanowiłam nowe cele, system wartości i zasad, zdrowe granice, które
wesprą poczucie bezpieczeństwa, wolności i godności i szacunku do samej siebie.
Stopniowo zaczęłam odzyskiwać swoją energię, pewność siebie, sprawczość, radość i
chęć życia.


Zaczęłam dostrzegać siebie odzyskałam wiarę w siebie, moc i uśmiech. Powoli
wróciłam do zajęć, które zawsze sprawiały mi radość; muzyka, taniec, rysunek,
spacery. Od teraz postanawiam zająć miejsce vipa, żyjąc w pełni radości i lekkości i
harmonii, w obliczu pola nieograniczonych możliwości. Z czystą intencją otwieram się
na sukces, spełnienie własnych marzeń w nowo ustanowionym systemie wartości i
granic, z uwzględnieniem własnych potrzeb. Pozwalam sobie na bycie najlepszą wersją
samej siebie i stanąć w pełni swojej mocy bez lęku przed odrzuceniem czy oceną
innych. Ja, Aneta.


Aneta W Brudkowska, Numeroterapeutka